Skąd ta wirtualna asystentka? Od etatu do Pomagierki

Praca jako wirtualna asystentka. Agnieszka Gawrońska pomagierka.pl

Po nieco ponad roku odkąd pojawił mi się w głowie, pomysł pracowania jako wirtualna asystentka wreszcie się urzeczywistnia. Co sprawiło, że zrezygnowałam z etatu, mam nadzieję – na zawsze? Czego musiałam się nauczyć? Jaką drogę przeszłam od pomysłu do chwili obecnej?

Pomagierki zmagania z etatem

Mam wiele cech, które utrudniają mi pracę na etacie. Nie potrafię marnować czasu na dojazdy. Nie lubię dupogodzin i udawania, że jest się zajętym. Nie umiem zaciskać zębów i udawać, że wszystko jest ok, gdy nie jest. Jestem uczciwa, szczera i asertywna – to dobre cechy, ale najwyraźniej moi pracodawcy mieli na nie jakąś alergię.

Nigdy nie pracowałam w typowym korpo, a i tak zmagałam się z tymi problemami na porządku dziennym. Pewnie nie miałam szczęścia do szefów, ale z każdego etatu wychodziłam w najlepszym razie wypalona i sfrustrowana. W najgorszym – z załamaniem nerwowym i depresją, które leczyłam 1,5 roku.

Wirtualna asystentka

W trakcie tego leczenia, w styczniu zeszłego roku przeczytałam u Joanny Glogazy wywiad z Joanną Sidelnikow-Brzozowską – wirtualną asystentką. Coś mi zaklikało w głowie. Praca zdalna, głównie online, przy wspieraniu biznesów w ich działaniach, w zakresie, który znam i uwielbiam? Nie trzeba mi dwa razy powtarzać!

Wirtualna asystentka okazała się świetnym zawodem dla mnie. Mam za sobą przeróżne doświadczenia zawodowe (możesz o nich poczytać w zakładce O mnie), ale po raz pierwszy poczułam ekscytację na myśl o pracy. Chcę pracować zdalnie i na własny rachunek. W świecie online czuję się jak ryba w wodzie. Nie boję się technologii. Temat biznesu online bardzo mnie interesuje. Umiem postawić fajną stronę internetową, dobrze pisać i tworzyć grafiki. Ogarniam social media. Chcę się nauczyć programowania i obróbki audio i video. Jestem samodzielna, obowiązkowa, dokładna, terminowa, umiem szukać informacji i jak trzeba, to drążę do skutku. Idealnie!

Kursy i kryzysy

Zaczęłam sprawdzać, czytać, szukać, dowiadywać się więcej o tym, wciąż stosunkowo nowym, zawodzie. Wymyśliłam nazwę, kupiłam domenę. Zdecydowałam się na pakiet kursów o tym, jak zostać wirtualną asystentką (Wirtualna Asystentka od BrandAssist), jak stworzyć stronę na WordPressie (WordPress dla zielonych od Eweliny Muc) i jak pisać skuteczne oferty (Pisz tak, żeby sprzedawać od Ewy Szczepaniak). W maju zaczęłam je realizować, czego wynikiem jest m. in. ta samodzielnie zrobiona strona.

W międzyczasie wciąż wychodziłam z depresji. Nawet po zakończeniu terapii, kryzysy, wątpliwości i brak sił przydarzały się częściej niż chciałam. Przerabiałam kursy, tworzyłam stronę i planowałam działalność. Jednocześnie walczyłam z perfekcjonizmem i brakiem wiary w siebie, uczyłam się ciągle nowych rzeczy o sobie i mechanizmach mojego zachowania. Pojawiały się trudności i złe założenia. Planowałam na przykład przez jakiś czas pracować w ramach działalności nierejestrowanej, co okazało się nieopłacalne – przy usługach i tak ja i moi klienci musielibyśmy odprowadzać składki ZUS.

Mimo tego i dzięki wsparciu moich najbliższych, ani razu nie przyszło mi na myśl, że chcę się poddać, zrezygnować z pomysłu pracy na swoim. Teraz stoję na początku mojej wymarzonej drogi, od działalności dzieli mnie jedynie wniosek o dofinansowanie i decyzja Urzędu Pracy. Jestem dumna jak nie wiem!

O pracy na swoim marzyłam już od lat. Związana z tym możliwość decydowania o samej sobie – o swoich obowiązkach, klientach, warunkach pracy i współpracy – jest dla mnie bezcenna. Podejmowałam wcześniej próby pójścia na swoje: prowadziłam różne blogi, chciałam być copywriterką, sprzedawać biżuterię. Jednak wtedy nie był mój czas. Potrzebowałam więcej doświadczenia, dojrzałości, pogodzenia się ze sobą i dobrego pomysłu, który poczuję całą sobą. Nawet nie wyobrażałam sobie, że to właśnie zaangażowanie w świat online, blogosferę, social media i inne kanały komunikacji – wiecie, to “marnowanie czasu przed ekranem” – stanie się kiedyś solidnym fundamentem mojej działalności. Doświadczeniem i wiedzą, które będę mogła wykorzystać, by wspierać twórców internetowych i przedsiębiorców w ich działaniach online. Może będę mogła pomóc też Tobie?

4 myśli na “Skąd ta wirtualna asystentka? Od etatu do Pomagierki”

  1. Kreska jak się patrzy

    Hejo 🙂 Tu Daria 🙂 Weszłam w Twoim profilu na Insta w najnowszy wpis na blogu, wciągnęłam się, przeczytałam i kliknęłam w link do poprzedniego, a później jeszcze jednego i oto jestem pod tym wpisem 🙂 Bardzo dobrze się je czyta, zwłaszcza że mają każdy znak interpunkcyjny w odpowiednim miejscu (trochę takie moje zboczenie – co prawda pisząc posty na Insta na telefonie nieraz zdarza mi się literówka, ale jestem wyczulona, bo sprawdzam teksty mojego męża i robię mu korekty – często na blogach zatem zauważam błędy, a u Ciebie żadnego!). Powodzenia! Jak zacznę myśleć o wirtualnej asystentce, to się na pewno odezwę 🙂

    1. Agnieszka Gawrońska

      Hej Daria! Bardzo, bardzo, bardzo Ci dziękuję za tak miły komentarz! Poprawił mi samopoczucie w ten kiepski poniedziałek <3 Oczywiście polecam się 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *