Wirtualna asystentka nie jest „od wszystkiego”

Właściwie co robi wirtualna asystentka? Dzisiaj w ramach kolejnego wpisu o WA wgłębiam się w temat oferty. Jaki zakres obowiązków mieści się w ramach wirtualnej asysty, a kiedy już poza te ramy wykracza? I jak to w końcu jest z tymi specjalizacjami?

Wirtualna asystentka – co robi?

Patrząc po tym, jak przedsiębiorcy często podchodzą do współpracy z wirtualną asystentką, można dojść do wniosku, że WA musi umieć wszystko i oferować to w ramach pakietów godzinowych. Oczekiwania i wymagania klientów potrafią być przesadnie wysokie. Dlatego chcę podkreślić: wirtualna asystentka to nie zestaw wytrychów. To nie scyzoryk z pięcioma ostrzami, pęsetą i śrubokrętem. Nie jest również specjalistycznym narzędziem… z kosza z przeceną. Czyli bez owijania w bawełnę: wirtualna asystentka to nie specjalistka od wszystkiego ani specjalistka za pół ceny.

Tymczasem wirtualna asystentka jest przede wszystkim wsparciem dla biznesu. Wsparcie nie oznacza, że wystarczy zatrudnić WA i wszystkie potrzeby firmy zostaną zaspokojone: dziś napisze teksty, jutro poszuka klientów, a pojutrze opracuje strategię promocji marki. Na sporą część wymagań klientów odpowiedzią jest odpowiedni specjalista, a nie wirtualna asystentka.

Wirtualna asystentka lekarstwem na wszystko?

Wirtualne asystentki niestety same sobie to robią. Widzą przebogate oferty innych i myślą, że tak trzeba. A poza tym szersza oferta równa się więcej klientów, nie?

W efekcie nazwa “wirtualna asystentka” stała się w świadomości przedsiębiorców jakimś słowem-kluczem, remedium na wszystkie problemy w firmie. Skutkuje to tym, że klienci, zamiast szukać określonego specjalisty do konkretnego zadania, szukają wirtualnej asystentki.

Wirtualna asystentka co robi? Ogłoszenie o pracę

Przecież tu firma nie szuka WA, tylko specjalisty-handlowca! Swoją drogą pojęcie “specjalista” też się mocno wytarło. Duża w tym zasługa korporacji lub korpo-wannabe, które z miejsca zatrudniają na stanowisko “specjalista ds.”, nawet jak kandydat ma zerowe doświadczenie w tej kwestii… ale to temat na zupełnie inny rant.

Oczywiście można być jednocześnie wirtualną asystentką i świetną specjalistką w jakiejś dziedzinie. Taka specjalizacja jest wręcz pożądana. Ale nie da się być specjalistą we wszystkim! Poważę się nawet na stwierdzenie, że jeśli ktoś ma bogatą ofertę i szeroki rozstrzał specjalizacji, na bank któryś z obszarów kuleje, a więc część świadczonych usług jest niskiej jakości.

Trochę pokory

Wirtualna asystentko, miej świadomość swoich kompetencji i poziomu świadczonych przez siebie usług. Nie zawyżaj ich! Jeśli skończyłaś kurs online i darmowe wyzwanie, to nie jesteś specjalistką od SEO, a po pół roku prowadzenia social mediów nie jesteś strategiem biznesu. Nie wchodź w kompetencje ludzi, którzy latami zdobywali wiedzę i doświadczenie. W ten sposób podważasz jakość i wiarygodność zawodu WA. Przedsiębiorcy często czują się zawiedzeni, a czasem wręcz oszukani, gdy muszą pracę asystentki oddawać do poprawy specjalistom. Tracą zaufanie do ogółu zawodu – przez to, że asystentka, z którą pracowali, zawyżyła swoje kompetencje.

Naprawdę, lepiej na chłodno ocenić swoje umiejętności i szczerze powiedzieć, jakie zadania potrafisz, a jakich nie potrafisz (lub nie chcesz) wykonywać. Przecież chcesz dostarczać usługi jak najlepszej jakości, prawda?

A może w ogóle nie jesteś wirtualną asystentką?

No dobra, a jeśli pracujesz jako WA i jednocześnie jesteś super-specką w jakiejś dziedzinie?

Jeśli masz specjalistyczną wiedzę i wieloletnie doświadczenie, to po pierwsze: nazywaj je po imieniu, a nie chowaj pod hasłem “wirtualna asystentka”, a po drugie: wyceniaj swoje umiejętności zgodnie z ich poziomem, nie wrzucaj ich do worka pakietów godzinowych 40zł/h! Pakowanie swoich ponadprzeciętnych kompetencji w papierek WA sprawia, że przedsiębiorcy mają zawyżone wymagania wobec tego zawodu. A osoby w nim początkujące szybko się zniechęcają, widząc u konkurencji tak szerokie wachlarze wyspecjalizowanych usług pod banderą wirtualnej asysty.

 

Wirtualne asystentki są ogromnym wsparciem dla przedsiębiorców i mogą działać w przeróżnych specjalizacjach, ale nie są „od wszystkiego”! Warto znać swoje kompetencje i szczerze o nich informować, czy to na stronie z ofertą, czy w bezpośredniej komunikacji z klientem. Jeśli Twoją specjalizację uzupełniają jakieś dodatkowe usługi, określ ich zakres. Ja np. obsługuję social media, ale tylko w zakresie tworzenia i publikowania postów, grafik itp. Nie podejmę się ustawiania reklam czy budowania strategii treści. Warto być uczciwym – dla siebie, dla swoich klientów i dla ogółu zawodu.


Jeśli chcesz, zajrzyj do moich poprzednich wpisów o tym, co robi wirtualna asystentka i o delegowaniu zadań:

Wpis napisałam zainspirowana podcastem Karoliny Brzuchalskiej z Pretty Well Done: Wirtualna asystentka to nie Thermomix

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *